Dobre jedzenie w miłym towarzystwie – posiłek dodatkiem do spotkań


Dobre jedzenie w miłym towarzystwie – posiłek dodatkiem do spotkań

Najcudowniejsze wspomnienia z wakacji (oprócz samych wakacji)? Najprzyjemniej spędzone chwile u babci (oprócz spotkania z babcią)? Rzecz, dla której gotowi jesteśmy porzucić nawet najdoskonalszą pracę za oceanem i pędzić do domu rodzinnego (oprócz chęci uściskania rodziców)? Czy to nie jedzenie w miłym towarzystwie?

Odpowiedzi na co najmniej dwa z tych trzech pytań u każdego będą identyczne! Rosół pachnący wiejską kurą i świeżymi warzywami z ogrodu babci. Cudownie aromatyczne pomidory dojrzewające w słońcu na działce wujka. Miód, który pszczoły z domowej pasieki zebrały w ciepłe dni z kwiatów lip rosnących w tej ogromnej alei ciągnącej się kilometrami aż do sąsiedniego miasteczka. Ciepła jeszcze drożdżówka z truskawkami, nieprawdopodobnie żółta i aromatyczna od jaj z przydomowego kurnika.

Obrazy, smaki i aromaty. Najczęściej to pozostaje z nami do końca jako wspomnienia najcudowniejszych chwil spędzonych w życiu. Wystarczy zamknąć oczy, żeby przed nimi pojawiły się obrazy grupy osób siedzących wspólnie przy stole. Pałaszujących obiad i głośno rozprawiających o tym, co się wydarzyło od czasu poprzedniego wspólnego posiłku. Może być też inaczej – chwila ciszy po pierwszym kęsie ulubionego przez wszystkich kawałka mięsa, który babcia przyrządza tylko raz w roku na specjalną okazję i każdy z obecnych przy stole zdaje sobie sprawę z magiczności i ulotności chwili. Albo czarna kawa z domowego ekspresu, która tylko w tym miejscu smakuje tak wyjątkowo. A może niezwykła wakacyjna podróż do Włoch i urodzinowy obiad? W zatopionej gdzieś w zboczu winnicy domowej knajpce z potrawami, deserami i alkoholami przyrządzonymi własnoręcznie przez trzy pokolenia mieszkającej tam, od zawsze rodziny.

RAZEM CZY OSOBNO?

Od dawna wiadomo, że jedzenie w miłym towarzystwie w samotności smakuje inaczej, niż ten który jemy w dobrym towarzystwie. Słowo ‘dobre’ ma tu kluczowe znaczenie. Tylko takie sprawia, że czujemy się zrelaksowaniu,  powoduje że jedzenie nie traci na wartości. Bo jedzenie to nie tylko zaspokojenie głodu. Spożywając dania w towarzystwie czerpiemy dużo większą przyjemność. Wspólne posiłki sprawiają, że biesiadujemy, włączamy wszystkie zmysły, nie tylko smak czy węch.

CHCESZ SCHUDNĄĆ? JEDZ Z PRZYJACIÓŁMI!

Według brytyjskiego Laboratorium Badań Między modalnych na Uniwersytecie Oxforda – jedzenie lepiej smakuje wśród bliskich czy przyjaciół. Wybieramy wtedy dania bardziej świadomie, uważniej dobieramy i komponujemy smaki, rozkoszujemy się tym, co niesiemy do ust. W rezultacie, co zaskakujące – jemy mniej, ale bardziej wartościowych i mniej przypadkowych rzeczy. Do tego jemy wolniej, co pozwala najeść się szybciej i doskonale wpływa na trawienie (to idealna profilaktyka nadwagi)!

CHCESz WIĘCEJ WIEDZIEĆ? JEDZ Z PRZYJACIÓŁMI!

Inne brytyjskie badania (Harvard) wykazały, że jedzenie wspólnych posiłków rozwija słownictwo bardziej, niż czytanie książek. Co prawda badania dotyczyły dzieci, ale spokojnie takie wnioski można rozciągnąć na wszystkich – przecież przy posiłkach rozmawia się o polityce, psychologii, podróżach, literaturze czy teatrze – każdy poruszony temat ubogaca wiedzę.

CHCESZ OSIĄGNĄĆ SUKCES?JEDZ Z PRZYJACIÓŁMI

Dowodem na to, jak bardzo wspólne posiłki rozwijają są chociażby stypendyści National Merit Scholarship w Stanach Zjednoczonych. Podczas przeprowadzonych wśród nich badań okazało się, że niezależnie od rasy czy pochodzenia, jedyną rzeczą która ich łączy (oprócz stypendium oczywiście) były obiady regularnie jedzone przez nich w gronie rodzinnym! Osoby nam bliskie wpierają nas, napędzają do działania, motywują, ale nie boją się podejmować dyskusji. To sprawia, że wzrastamy intelektualnie.

CHCESZ MIEĆ ZDROWĄ GŁOWĘ? JEDZ Z PRZYJACIÓŁMI!

Kolejny powód na to, jaką cudowną moc ma wspólne jedzenie pochodzi z Kanady. Tam okazało się, że wspólnie jedzone posiłki mają bezpośrednie przełożenie na zdrowie psychiczne badanych! Otóż, ci którzy regularnie jadali w gronie bliskich byli mniej zestresowani, rzadziej borykali się z problemami emocjonalnym, byli bardziej otwarci na innych – ufali i chętniej pomagali potrzebującym. Co więcej – niezależnie od tego, ile zarabiali – byli po prostu szczęśliwsi. A wspólne wieczorne posiłki redukowały też znacznie stres związany z pracą.

Ci, którzy siadają do posiłków w gronie bliskich są też bardziej stabilni psychicznie – udowodniono, że skłonni są podejmować mniej ryzykownych decyzji, niż ci którzy jedzą w samotności.

NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO ŻEBY ZJEŚĆ WSPÓLNIE

Jeśli ktokolwiek z czytających te słowa świadomie wybiera jedzenie w samotności, może to oznaczać że zapomniał już, jak dobrze jest jeść w miłym towarzystwie, wspólnie. Jedzenie to nie tylko mechaniczne uzupełnianie kalorii, to też czas spędzony razem, rozmowa, poczucie bezpieczeństwa i bliskości, i po prostu przyjemność.

Warto zapamiętać, że NIGDY nie jest za późno, żeby zaprosić kogoś do stołu.